Przypadki Juliana#

O publikacji

Wolny czas, który znienacka się pojawił po ograniczeniu aktywności biznesowej, przeznaczyłam na fotografię i pisanie... Piszę już od dłuższego czasu, do tej pory głównie do szuflady (najpierw tej "analogowej", później do "elektronicznej"). Potem pojawił się blog www.stojaq.com, a po nim książka. Marzyłem o tym, aby poczuć jak to jest, kiedy z drukarni odbiera się paczki wypełnione, pachnącymi świeżą farbą, książkami, których treść jest mi tak bliska... Postanowiłem spełnić swoje marzenie, budując i konsekwentnie realizując swój własny plan wydawniczy. Udało się...!

Miałem nadzieję, że własne doświadczenia i obserwacje życia mieszkańców małego miasta powiatowego mogą być ciekawym tematem na powieść. Treść książki, mojego debiutu literackiego, to efekt wspomnień czasów mojej młodości – faktów pomieszanych z dużą dawką fikcji. Były to czasy mojego szczęśliwego dzieciństwa i dorastania. I właśnie atmosferę tamtych lat postanowiłem opisać w "Przypadkach Juliana #". Fabuła zawiera przykłady zawiłości ludzkich losów, których scenariusze napisała druga wojna, a następnie PRL.  Nie jest ona bynajmniej objawem tęsknoty za czasami ustroju totalitarnego, lecz próbą pokazania jego "totalitaryzmu" z perspektywy zwykłego człowieka, pochodzącego z prowincji. Dla uatrakcyjnienia fabuły i wzmocnienia jej dynamiki i wartkości, wprowadziłem zasadę przeplatających się wątków historycznych i współczesnych, które z pozoru luźno powiązane połączyłem w przemyślaną całość.

Fragment książki:
"Był maj 1959 roku. W kilkunastotysięcznym Brzeźnie, spokojnym mieście gdzieś na ziemi chełmińskiej, mieszkańcy toczyli zwyczajne życie, nie bacząc ani na wewnątrzkrajowe, ani na geopolityczne uwarunkowania po II wojnie światowej. Wszędzie, a nawet tu, w tym uroczym małym miasteczku, zauważało się zbawienne skutki odwilży po śmierci baćki Stalina. Centralnym miejscem Brzeźna był kwadratowy rynek, wokół którego majaczyły zwarto zabudowane kamienice. W każdej z nich na parterze mieścił się sklep lub punkt usługowy któregoś z brzeskich rzemieślników. Na środku rynku stał pomnik żołnierzy poległych w wyzwoleniu Polski spod okupacji niemieckiej. Ławeczki ustawione wzdłuż rynkowych skwerków dawały odpoczynek zmęczonym piechurom. Na każdym rogu rynku pogawędki urządzały tutejsze błękitne ptaki, ze słynnym w całym mieście Józiem. Po drugiej stronie przechadzała się kolejna unikatowa postać – niepełnosprawny umysłowo Antek, który wydawanym z gardła specyficznym odgłosem oznajmiał niechybną zmianę pogody."

Przypadki Juliana ##

O publikacji:

Miłe przyjęcie mojej debiutanckiej książki zmobilizowało mnie do kontynuacji pisania, czego skutkiem jest druga część opowieści o losach głównego bohatera Juliana Kosaka.  „Przypadki Juliana ##” wprowadzają czytelnika w czasy połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to polskie społeczeństwo zbudzone nadzieją wolności, po raz kolejny zostało stłamszone trudnym do zniesienia stanem wojennym. Pomimo marazmu i zniechęcenia młodzi, dwudziestokilkuletni Polacy biorą sprawy w swoje ręce i z mozołem zaczynają zmieniać swoje życie oraz otaczającą ich rzeczywistość. Tak też jest w przypadku bohaterów książki, którzy z wielkim zaangażowaniem budują swoją przyszłość w nowej, wolnej Ojczyźnie (lub po za nią). Wątek wspomnieniowy uzupełniłem wartką współczesną opowieścią o losach firmy, znajdującej się na skraju bankructwa. Dlaczego tak się stało, że prawie z dnia na dzień pojawia się widmo upadku dobrze prosperującej spółki? Jaką rolę w tym odgrywa główny bohater? Odpowiedzi na to i inne pytania znajdują się na stronach „Przypadków Juliana ##”.

Zapraszam do lektury...

Fragment książki:
"– Panie zawiadowco, przepraszam za zakłócanie świątecznego odpoczynku. Niestety zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Z rozpędzającego się pociągu nr szesnaście dwieście dwadzieścia trzy wyskoczyła dziewczyna na międzytorze w głowicy rozjazdowej IŁA. Chyba nie żyje… – w słuchawce trzymanej przez Kosaka przy uchu dyżurny ruchu składał raport swojemu przełożonemu.
– Rozumiem, zaraz się ubieram i wychodzę na stację. Czy pogotowie ratunkowe i policja zostały powiadomione? – zapytał Julek.
– Oczywiście, wszyscy są w drodze.
Julek ze smutkiem spojrzał na współbiesiadników, którzy  z zainteresowaniem przyglądali się jemu, gdy rozmawiał przez telefon.
– Czy coś się stało na stacji – zapytał Antoni.
– Tak, wydarzył się wypadek. Muszę niestety was opuścić i szybko dotrzeć na miejsce tego nieszczęścia."

Alter

O publikacji:

Po dwóch częściach opowieści o Julianie, kolejna książka autorstwa Jacka Delta opisuje losy nowego bohatera. Tym razem jest to Jakub, fotograf, który po dłuższej przerwie odkurza aparat i wraca do swojego hobby. Nie przychodzi mu to jednak łatwo. Boryka się z trudną przeszłością i skomplikowaną teraźniejszością. Ten miłośnik swojego ukochanego Torunia coraz więcej czasu spędza w Wąbrzeźnie, gdzie poznaje nowe, ciekawe osoby, które wnoszą do jego życia sporo zmian. Czy wszyscy oni są życzliwi Jakubowi…?

Wielość wartkich niezależnych i przecinających się wątków przyciąga wzrok i uwagę czytelnika, który z nieskrywanym zaskoczeniem stwierdza, że to już koniec książki...

Czy tytułowy Alter to postać, czy też rzecz, przedmiot…? Warto znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Zapraszam do lektury !!!

Fragment książki:
"W głośnikach rozstawionych w salonie miarowo dudnią niskie tony riffów gitar Daniela Gildenlöwa i Ragnara Zolberga. Ciężki prog metal jest częstym gościem w odtwarzaczach Jakuba Wileckiego. Siedząc za biurkiem, chłonie dźwięki muzyki i oddaje się swojej drugiej, lecz nieco zaniedbanej pasji. W chwili, gdy w kolejnym utworze najnowszej płyty Pain of Salvation łagodne nuty zamieniły się w ciężkie, metalowe, zerka w okno i zadaje sobie pytanie:

– Nie wiem, jak to możliwe. Im jestem starszy, tym mocniej mój gust podąża w stronę bardzo, ale to bardzo ciężkiej muzyki.

Ścieżka tekstowa albumu nie jest łatwa, lekka i przyjemna. Z muzyką tworzy dość mroczną atmosferę. Z głośników wydobywają się mocne słowa, współbrzmiąc z donośnymi dźwiękami dwóch gitar, basu, keyboardów i perkusji:

„The things we humans say to survive

The promises we make

The lies we tell

The vows we take

The battles we all win to survive

The prices we will pay

Though we all know

We will lose one day”"

O książce
Specjalnie zastosowałem stwierdzenie "o książce", gdyż jest ona ukończona, lecz nie wydana...
Powód mojej decyzji w sprawie przechowania tej pozycji przez jakiś czas w "szufladzie" jest zabarwiony względami politycznymi. Nie widzę możliwości wydania jej w tej wersji bez obaw przed ewentualnymi represjami w stosunku do Jacka Delta.
Może kiedyś, gdy klimat polityczny się zmieni książka ta wyjdzie z cienia... 

Fragment książki:

"– Patrick, do domu! – piskliwym głosem nawoływała kobieta, wychylając się z okna parterowego baraku. – Ile razy mam cię, kurwa, wołać? Wracaj i siadaj do lekcji – kontynuowała, a papiloty na jej głowie podskakiwały w rytmie wydobywanych z gardła słów. 

Nie wiadomo było, skąd ta kobieta, z grubo pomalowanymi na czerwono ustami i oczami z trupim makijażem, miała tyle szczęścia, żeby nie puścić chałupy z dymem. Każde jej podejście do okna wiązało się przecież z niebezpieczeństwem zetknięcia trzymanego w palcach palącego się peta z brudną firaną. Do tej pory jej się udawało. Kiedyś jednak może się zdarzyć nieszczęście… 

– Mamo, jeszcze trochę… 

– Nie ma jeszcze trochę, wracaj do domu, cholera jasna, co za luj z ciebie!

Spojrzała wrogo na jedenastoletniego urwisa, splunęła przez okno i wyrzuciła tlący się niedopałek. "

 
 
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now